Post dla świadomości
W wielu kulturach praktykuje się okresowy post w związku ze świętami religijnymi, obrzędami inicjacji bądź z innych powodów. Są też ludzie, którzy poszczą ze względów zdrowotnych. Warto jest robić post nie tylko dla ciała, ale i dla świadomości. Każdego dnia przyjmujemy w siebie masę słów, obrazów i dźwięków, i potrzebujemy jakiegoś czasu, w którym przestaniemy to wszystko chłonąć i damy umysłowi odpocząć. Dzień bez pokarmu dla zmysłów w postaci e-maili, wideo, książek i rozmów jest szansą na to, by oczyścić swój umysł i uwolnić się od lęku, niepokoju, cierpienia, które wnikają w naszą świadomość i się tam nawarstwiają.
Nawet jeśli sądzisz, że nie mógłbyś odciąć się od mediów na cały dzień, możesz przynajmniej zrobić sobie małą przerwę – czy, jak wolisz, wcisnąć klawisz pauzy. Większość ludzi w dzisiejszych czasach, jak się wydaje, nie potrafi żyć bez „ścieżki dźwiękowej”. Gdy tylko znajdą się sami (idąc ulicą, prowadząc samochód, jadąc autobusem czy pociągiem, czy w ogóle wychodząc z domu) – a bywa, że nawet wtedy, gdy obok są ich współpracownicy czy najbliżsi – starają się czymś zapełnić nawet najmniejszy skrawek wolnej przestrzeni psychicznej. Jeśli zdecydujesz się wykonać choćby jedną czynność samotnie i naprawdę w ciszy – czy będzie to jazda samochodem, zrobienie śniadania czy krótki spacer – dasz sobie w ten sposób wytchnienie od nieprzerwanego potoku bodźców.
Bez słów dobiegających z zewnątrz ani tych kotłujących się w umyśle masz szansę prawdziwie wsłuchać się w siebie samego przez kilka minut każdego dnia. Podczas wykonywania dowolnej czynności, jeżeli jesteś spokojny i przytomny, masz szansę nawiązać kontakt z samym sobą. Przeważnie jest tak, że idziesz, a nie jesteś tego świadomy. Stoisz gdzieś, a nie masz świadomości, że tam jesteś; twój umysł znajduje się daleko od tego miejsca.
Żyjemy, a nie wiemy, że żyjemy. Ciągle gubimy samych siebie. Dlatego uspokajanie ciała i umysłu i siedzenie, żeby po prostu być ze sobą samym, jest aktem rewolucyjnym. Siadasz i przerywasz ów stan nieprzytomności – stan zatracenia siebie, niebycia sobą. Siadając, możesz wrócić i nawiązać łączność ze sobą. Nie potrzebujesz do tego iPhone'a ani komputera. Wystarczy, że siądziesz uważnie i uważnie wdychasz i wydychasz – po paru sekundach jesteś znów w kontakcie ze sobą. Wiesz, co się dzieje – co się dzieje w twoim ciele, w twoich uczuciach, emocjach, doznaniach. Jesteś w domu i możesz zadbać o ten dom.
Możliwe, że długo nie było cię w domu i teraz panuje tam bałagan. Ile błędów popełniłeś przez to, że ignorowałeś odczucia swojego ciała, nie zauważałeś, jakie emocje się pojawiają, jakie błędne postrzeżenia kierują twoim myśleniem i mową? Prawdziwie wrócić do domu znaczy: usiąść i być ze sobą, na nowo znaleźć się w kontakcie z samym sobą i zaakceptować sytuację, jaka jest. Nawet jeśli panuje bałagan, możesz się z tym pogodzić – i będzie to punkt wyjścia do tego, żeby w przyszłości zmienić kierunek i zacząć przemieszczać się w lepszą stronę.
Thich Nhat Hahn, Cisza




